niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział czwarty

Odruchowo odwróciłem głowę w kierunku drzwi. Byłem strasznie poddenerwowany. Odwróciłem głowę i co ujrzałem? Jakiś bogaty frajer próbował zgwałcić jedną z moich dziwek, dokładniej to Isabell. Musiał sobie wynająć jaką panienkę do towarzystwa na wieczór i w sumie nie dziwie się – z jego osobowością jak i mordą prędko pięknej towarzyszki, która poszłaby z Nim gdziekolwiek z własnej woli by nie znalazł. Wiedziałem, że nie mam czasu na zabawę, dlatego chwyciłem mocno nadgarstek Isabelli i pociągnąłem ją do siebie. Spojrzałem na twarz tego frajera, która momentalnie zrobiła się cała czerwona z wściekłości. Był obrzydliwy. Zrobił dwa kroki w moim kierunku tak, że stałem z nim teraz twarzą w twarz. Dokładnie spojrzał mi w oczy i już miał wymierzyć swój cios na co ja, odsunąłem się i zacząłem się śmiać.
-Przepraszam, ale ty chyba nie wiesz z kim masz do czynienia. – Z moich ust dobiegł ironiczny śmiech i zacząłem szperać w spodniach szukając mojej wizytówki. Gdy już ją znalazłem podałem mu ją.
-Proszę. – Musielibyście widzieć jego zdziwioną minę. Facetowi momentalnie opadła szczena. Nacisnąłem na klamkę od drzwi, chcąc wyprowadzić Isabell z toalety, ale jednak odwróciłem się
-Aha i jeszcze jedno. Z tego co wiem jest pan u mnie stałym klientem. Jeszcze jedno takie zajście, a będę musiał zawiesić pana usługi na stałe. W moim klubie nie ma miejsca na takie sytuacje. – Powiedziałem i szybkim krokiem wyszedłem z toalety, ciągnąc za sobą Isabell. Ledwo utrzymywała się na nogach, nie dość, że była pijana i waliło od niej wódą to na dodatek miała na nogach chyba dziesięcio centymetrowe szpilki, które nie pomagały w utrzymaniu jej równowagi. Ona sama w sobie była obrzydliwa. Nie dość, że sztuczna i pusta to na dodatek się puszczała. Nie wiem co Ci bogaci frajerzy w niej widzieli. Wyciągnąłem szybko telefon z bluzy i wykręciłem numer do Matt’a mojego współwłaściciela. Po kilku sygnałach usłyszałem jego zaspany głos.
-Ha-halo? – w tym momencie ziewnął, a mnie zamurowało. Czemu do cholery nie był w klubie?
-Czy ty idioto jesteś normalny?! Gdzie ty do cholery jesteś? Powinieneś być w klubie, tak? Właśnie jakiś bogaty burak chciał zgwałcić jedną z naszych dziwek – w tym momencie Isabell mruknęła, widocznie nie spodobało się jej to określenie. – a ty nadzwyczajnie w świecie sobie śpisz! – powiedziałem jednym tchem.
-Posłuchaj Bieber.. wszystko mam pod kontrolą, byłem zmęczony więc pojechałem się przespać czy coś w tym złego? – wysapał do słuchawki.
-Najwidoczniej tak. Posłuchaj uważnie, nie obchodzi mnie gdzie i w jakich warunkach teraz jesteś. Masz tu po nią przyjechać i to zaraz, ja mam parę spraw do załatwienia. – powiedziałem, a następnie się rozłączyłem. Spojrzałem na Isabell, stała kilka metrów ode mnie, a światło latarni oświetlało jej długie, opalone nogi. Paliła cienkiego papierosa, po jej wyrazie twarzy zauważyłem, że była strasznie zdenerwowana. Rozglądała się dookoła.
-Posłuchaj mnie.. – zwróciłem się do niej zmierzając w kierunku swojego samochodu. – Stój tu i czekaj na Matt’a, zaraz powinien po Ciebie być. Na dziś masz już wolne idź do swojego apartamentu i odpocznij. Tylko nie puszczaj mi się tu przypadkiem z kimś. Pamiętaj, że pracujesz dla mnie. – powiedziałem i otwarłem drzwi od auta siadając za kierownicę.
-A jeżeli pracuję już dla Pana, Panie Bieber.. to może i Panu będę mogła sprawić kiedyś przyjemność? – usłyszałem jej figlarny głos, na samą myśl o takiej sytuacji zrobiło mi się niedobrze. Nie odpowiedziałem. Zatrzasnąłem za sobą drzwi i ruszyłem w kierunku mostu na Barker Street. Cholernie martwiłem się o Rose, nie chciałem do końca życia męczyć się z poczuciem winy, że przeze mnie ktoś zginął. W tej całej zagadce w końcu chodziło o mnie. Nie o nią, nie o Jack’a, nie o moją forse. Tylko o Justina Biebera. (…)
Minęło może kilka minut,a byłem już na moście. Ku mojemu zdziwieniu nic się nie działo, a właśnie panował spokój. Spokój w którym można było dostrzec coś podejrzanego. Wyszedłem z auta i i zrobiłem kilka nerwowych kroków. Nie zdajecie sobie sprawy jaki byłem zdenerwowany. Serce waliło mi jak oszalałe, nie chciałem, aby jakakolwiek krzywda działa się Rose. Zauważyłem, że coś mieni się na kamiennej posadzce kilkanaście metrów przede mną. Podbiegłem, a moje serce, prawie stanęło. Miałem teraz stu procentową pewność, to ta sama obrączka, którą nosił mój ojciec, a Rose miała na palcu w czasie naszego poznania. Cholerne komplikacje, o co chodziło do cholery?! Na wspomnienie o Ojcu, zacisnąłem mocno szczękę starając się opanować nerwy. Niestety. Byłem tylko człowiekiem i w tym momencie emocje wzięły górę. Łzy zaczęły napływać do moich oczu. W końcu uwolniłem wszystkie emocje, które zbierały się we mnie od kilku miesięcy. Nie zdajecie sobie sprawy jak bardzo potrzebowałem takiej chwili chociaż wiedziałem, że to nie jest odpowiedni moment na takie rozczulanie. Liczyła się każda minuta, coś groziło Rose, a ja nie byłem w stanie jej pomóc. Szybko przetarłem oczy i wziąłem się w garść. Ująłem złotą obrączkę i zacisnąłem ją mocno w pięści. Wstałem i rozejrzałem się do okoła. Nie miałem pojęcia co robić, na około panowała cisza i nikogo nie było w pobliżu. Mój wzrok jednak zatrzymał się na ścieżce prowadzącej w głąb lasu. Zmrużyłem lekko oczy, bo coś zbliżało się w oddali. Długo nie musiałem czekać. Z ciemności wyłoniła się sylwetka. Czułem jak zamieram, a moje serce wali w mojej piersi jak oszalałe. Przysięgam – myślałem, że to już koniec. Postać ta z każdą sekundą zbliżała się. Był to Jack. Odetchnąłem z ulgą, jednak nie chciałem ukrywać złości, którą żywiłem w tej chwili do przyjaciela.
-Stary,zwariowałeś?! Rose grozi niebezpieczeństwo, a ty jak idiota w środku nocy szlajasz się po lesie! Wszystko jak zwykle jest na mojej głowie! Musimy jej szukać! Jeżeli coś jej się stanie, będzie to Twoja wina. Zawsze jak jesteś potrzebny to Cię nie ma!
Wykrzyczałem mu prosto w twarz, a następnie gwałtownie się odwróciłem i walnąłem pięścią w betonowy mur.
-Koleś wyluzuj,okej?! To nie moja wina, że Ci laska zwiała! Trzeba było jej pilnować!
Po tych słowach czułem, że zaraz moje zdenerwowanie sięgnie zenitu i wybuchnę. Cisnąłem w przyjaciela kartką, którą dostałem w klubie.
-Masz! Czytaj!
Jack wziął kartkę w dłoń i zaczął sunąć wzrokiem po literach. Z każdym zdaniem jego twarz nabierała większego przerażenia. Usatysfakcjonowało mnie to, widziałem w jego oczach strach. Przejął się tym. Czyli był godny miana przyjaciela. Nagle nastała cisza. Właśnie tą ciszę przerwał szloch. Szloch dochodzący spod mostu. Gdy dźwięk ten dobiegł do moich uszu, aż się wyprostowałem, odwróciłem się przodem do przyjaciela tak, że oboje spotkaliśmy się wzrokiem. Serce waliło mi jak dzwon.
-Sta-stary.. słyszałeś to? – Jack jęknął, a głos mu się łamał. Przełknąłem ślinę, biorąc głęboki wdech. Bez zastanowienia ruszyliśmy po dróżce, która prowadziła pod betonowy most. Jack o mało nie wywróciłby się o wystający kamień. W ostatniej chwili złapałem go i przytrzymałem.
-Uważaj księżniczko.. – wysyczałem zdenerwowany. To co zobaczyliśmy pod mostem wprowadziło nas w osłupienie. Jack doznał takiego szoku, że nie był w stanie się ruszyć, a ja? No właśnie, a ja nie wiedziałem jak mam to skomentować. Złość zawładnęła mym całym. W ciemnościach leżała wijąca się z bólu Rose, jej koszulka była cała potargana, tak samo jak szorty. Na jej plecach można było zauważyć wyraźne zadrapania. Podbiegłem szybko do dziewczyny, objąłem ją ramieniem, a jej rękę chciałem zwiesić sobie na karku tak by bez żadnego urazu móc zaprowadzić ją do mojego samochodu.. i  wtedy zorientowałem się, że rany na jej plecach to nie zadrapania.. to wyraźny napis. Wzdrygnąłem się. Jack, ani drgnął. Przejechałem opuszkami palców wzdłuż zakrwawionych pleców dziewczyny, w tej samej chwili Rose cichutko jęknęła. Obróciła się tak, aby móc spojrzeć mi w twarz. Wzrok Rose przeraził mnie, obserwowała moją osobę z nienawiścią. Przesadną nienawiścią. Wystraszona nagle wstała, ledwo utrzymując się na nogach. Byłem w szoku.
-Spokojnie Rose.. nie skrzywdzę Cię, pozwól, że odwiozę Cię w bezpieczne miejsce. – Ona jedynie niepewnie przytaknęła, a do jej oczu zaczęły napływać łzy. Otrzymując jej zgodę  bez zastanowienia podszedłem do dziewczyny, wziąłem Ją na ręce tak by nie urazić żadnej części jej ciała i zaniosłem do samochodu. Ostrożnie ułożyłem ją bokiem na tylnym siedzeniu tak, aby nie urazić jej pokaleczonych pleców. Ta nawet nie próbowała się wyrywać, nie miała na to wystarczająco sił. Oddała się moim objęcia, zaufała mi. Cały czas przed oczami miałem napis, który widniał na jej plecach. Odpaliłem silnik i bez namysłu odjechałem. (…)
Czym prędzej udałem się do swojej rezydencji, wyszedłem z samochodu, a wykończoną Rose zaniosłem do swojej sypialni. Ułożyłem ją na brzuchu,by mogła na chwilę odetchnąć. Odgarnąłem włosy z jej pleców, by jej nie przeszkadzały. Szczerze? Miałem dość tej pieprzonej zagadki. Ściągnąłem koszulkę i położyłem się obok Rose. Dziewczyna spała, spokojnym snem. Wyglądała jak anioł. Tak jakby cały jej ból i cierpienie z niej spłynął. Palcami przejechałem wzdłuż jej karku, był lekko kremowy i subtelny w dotyku. Zamknąłem powieki i próbowałem zasnąć. Po chwili zmorzył mnie sen. (...)
Przebudziłem się i zerknąłem na zegarek. Dochodziła trzecia. Niby o tej godzinie człowiek jest najsłabszy i najbardziej podatny na wszelkie zło. O tej godzinie najwięcej chorych umiera w szpitalu.. Cicho westchnąłem i zerknąłem na Rose. O godzinie trzeciej zmarli moi rodzice. Jednak Rose też nie spała, cały czas wpatrywała się w sufit. Tak jakby coś tam miała ujrzeć. Wstałem z łóżka i zacząłem zmierzać w kierunku łazienki.
- Kto Ci to zrobił? – zerknąłem na nią kontem oka i przejechałem dłonią po swojej klatce piersiowej, lekko napinając swoje mięśnie. Zauważyłem, że cały czas wpatrywała się w mój nagi tors. I nie powiem – podobało mi się to, widocznie podobała się jej moja klata.
- Gdybym wiedziała, ta osoba już dawno by nie żyła. – Powiedziała z lekkim uśmiechem na ustach, lubiła grać. Zauważyłem to po jej oczach, była niegrzeczną dziewczynką. I jaką nie pozorną! Jeszcze przed chwilą, pod mostem płakała, cała nerwowa, wystraszona i mokra, a teraz próbowała ukryć tą słabą stronę przede mną. Niestety Rose, nie ze mną te numery. Przejrzałem Cię na wylot. Oblizałem swoje malinowe wargi i zerknąłem na jej twarz, po jej rysach twarzy, mogłem wywnioskować, że jej samopoczucie znacznie się polepszyło. W tym momencie usiadłem na skraju łóżka i spojrzałem na jej zadrapania.
- A jak Twoje plecy? Bardzo szczypią? – Przejechałem palcami jeszcze raz po jej ranach, a ta zasyczała.
- Jakoś doprowadzimy Cię do porządku,Rose poza tym..
Przerwałem w połowie zdania. Mój telefon zaczął wibrować, zerknąłem na wyświetlacz. Był to Jack. No tak,  przypomniały mi się wszystkie zdarzenia spod mostu. Zostawiłem przyjaciela samego. Ja pierdole! Co za idiota ze mnie. Skarciłem się w myślach. Odebrałem telefon i doznałem szoku, w głosie Jack’a można było wyczuć wyraźny strach i zdenerwowanie.
-Jus.. Mu-musisz wrócić na most.. Ktoś tu na Ciebie czeka.
Po tych słowach z słuchawki dobiegł stłumiony jęk, a połączenie się urwało.
~*~
I co wy na to? Proszę zostawiajcie SZCZERE opinie w komentarzach, to dla osób początkujących na prawdę wiele znaczy. W końcu robię to dla was, dla nikogo innego. Chcę wiedzieć czy moje pomysły podobają się wam i czy przypadkiem nie zanudzam?
Czytasz? = Komentujesz

18 komentarzy:

  1. muszę powiedzieć, że zakochałam sie w tym ff <3 @kupuj_skarpety

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jezuuu co to było?:oooo rozdział ŚWIETNY naprawdę:))) zanudzasz? co Ty, genialne są <3 nie mogę się doczekać następnego:):) @ilysm_jb_smg

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG ! Jestem ciekawa co ma napisane na tych plecach i dlaczego jej to zrobili i kto czeka na Justina koło mostu. Nie mogę się doczekać kolejnego :) @His_Lips69

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajne ff :D czekam na kolejny rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  6. czekam na kolejny rozdział, jestem ciekawa co dalej @suprazdrauhls

    OdpowiedzUsuń
  7. jezu, dużo się dzieje jfsijfjwkh fksjafhs f rozdział świetny, jak z resztą zawsze. nie mogę się już doczekać nn ;)
    @kidrawhxo

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest genialne ahhasdgasdhgfasgfas uwielbiam to ff, czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jest coraz ciekawiej ;D nie mogę się doczekać następnego rozdziału <333

    OdpowiedzUsuń
  10. Zakochałam się w tym ff
    Mogę być informowana?
    @Mrs_Ola_Bieber

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny fan naprawdę. Zazwyczaj nie czytam takich rzeczy bo po prostu mnie nudzą, ale jak zaczęłam czytać to nie mogłam się oderwać :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zanudzać ?! Żartujesz ?! to jeeest supeer ! kocham te opowiadanie <3 nie moge doczekać sie kolejnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  13. omg *-* wspaniały rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. o ja pierdole !!!!
    nie no to jest idealne !!
    @JustinMyKing_bl
    true-big-love-jb.blogspot.com
    red-sky-jb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham to kurwa ! Kocham ! Wspaniałe ff !! Pisz dalej ! Kccc <333

    OdpowiedzUsuń
  16. jeju konczysz w takich monemtach ughhhh, ale ogolnie jest xusnxjdnxjxnxjcnc

    OdpowiedzUsuń